Ciemnia fotograficzna w domu – jak zrobić własną ciemnię fotograficzną

Własna ciemnia fotograficzna to wielkie wyzwanie! I ogromna radość, gdy kilka chwil po zanurzeniu papieru w wywoływaczu obserwujesz, jak na papierze pojawia się obraz. Ten moment w moim życiu pamiętam doskonale. Byłem niesamowicie szczęśliwy.

Przewodnik dla miłośników fotografii analogowej na temat tworzenia ciemni w domu.

Traktuj tę część artykułu jako wprowadzenie, nie zgłębia ona tematu szczegółowo, mogą występować braki. Zdecydowanie zaopatrz się w literaturę fachową i poszukaj forów tematycznych dotyczących wywoływania.

Najlepiej jest mieć osobne pomieszczenie na ciemnię, chociaż nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić ani mają taką możliwość. Można wykorzystać do tego łazienkę bez okna. Jeśli jednak łazienka ma okno, musi być ono dokładnie zasłonięte.

ZADBAJ O WENTYLACJĘ! Kiedyś zatrułem się chemikaliami – to nie było nic przyjemnego. Użyłem podwójnej ilości substancji chemicznych, spędziłem za długo w ciemnym pomieszczeniu i po dwóch godzinach poczułem się bardzo źle, miałem zawroty głowy i nie mogłem nic zrobić, musiałem po prostu położyć się i odpocząć.

Jeśli drzwi mają okienko lub kratki, przez które dostaje się światło, należy je zakryć. Szparę pod drzwiami również trzeba zasłonić. Alternatywnie można pracować w nocy. Pamiętaj, że w ciemni musi panować całkowita ciemność. Naświetlony negatyw łatwo można prześwietlić, co zniweczy efekty ciężkiej pracy. Podobnie papier fotograficzny jest wrażliwy na światło, także to czerwone w ciemni!

1. Potrzebujesz koreksu do wywoływania negatywów. Nie musisz od razu inwestować w duże i profesjonalne modele dostosowane do różnych formatów klisz. Wystarczy mały koreks, który pomieści jeden film. Jego koszt to kilkanaście złotych za stary, używany lub kilkadziesiąt za nowy. WAŻNE! Koreks musi być szczelny!!! Po zakupie dokładnie go obejrzyj i sprawdź, jak należy nawinąć negatyw.

Zanim nawiniesz pierwszy naświetlony film do koreksu, weź jakiś stary, wywołany negatyw i ćwicz na nim nawijanie. Może to zająć trochę czasu. Kiedy pierwszy raz nawijałem film, miałem zamknięte oczy – kiedy coś mi nie szło, sprawdzałem, co jest nie tak. Później przyszła próba generalna w ciemni, którą urządziłem w łazience z braku innego miejsca. Po zamknięciu drzwi od środka czekałem około 10 minut, aby upewnić się, że jest tam całkowita ciemność, a następnie zaczynałem nawijanie kliszy do koreksu. Na początku jest to trudne, ale z czasem nabiera się wprawy. Mózg się przyzwyczaja, a palce wykształcają odpowiednie ruchy.

UWAGI: weź ze sobą nożyczki, aby po nawinięciu filmu odciąć go od kapsułki. Jeśli cały film zmieści się w kapsułce, będziesz musiał ją otworzyć siłą w ciemni. Możesz spróbować rozewrzeć kapsułkę palcami w miejscu szczeliny na film, ale można też użyć delikatnie śrubokręta jako pomocy.

2. Film nawinięty na korek należy wywołać. Potrzebujesz wywoływacza do negatywów, na przykład Ilford ID-11. Z biegiem czasu, w miarę zdobywania doświadczenia, samodzielnie dobierzesz chemię, która najlepiej Ci odpowiada. Wywoływacz zazwyczaj dostępny jest w formie proszku, który należy rozpuścić w jednorazowym roztworze według wskazówek producenta. Wybór wywoływacza oraz sposób jego przygotowania pozostawiam Tobie. Przy okazji – zaopatrz się w trzy butelki do przechowywania chemii, każda o pojemności około 1L. Przydatne są butelki z tworzywa sztucznego w wersji harmonijkowej – niektóre odczynniki można przygotować na dłuższy czas, a po zużyciu jednej partii, należy zmniejszyć objętość butelki, aby zminimalizować ilość powietrza wewnątrz. Ważne jest, aby w butelkach nie było powietrza, ponieważ negatywnie wpływa ono na właściwości preparatów.

Proces wywoływania negatywu w skrócie wygląda następująco: nalewasz wywoływacz (ważne jest, aby zwrócić uwagę na odpowiednią temperaturę!) do koreksu i mierzysz czas, na przykład 10 minut, z zegarkiem w ręku. W tym czasie potrząsasz koreksem na boki, w okół lub w inny sposób (wielu fotografów stosuje różnorodne, wymyślne metody, jakby były to jakieś czary;)). Po upływie tego czasu wylewasz wywoływacz i nalewasz przerywacz, na przykład Ilford Ilfostop. Służy to do całkowitego zatrzymania procesu wywoływania na filmie.

Teraz należy utrwalić negatyw. Używałem Tetenal Superfix Plus. Już możemy wyjąć negatyw. Teraz wykonamy kąpiel w płynie zmiękczającym. Bierzemy dużą kuwetę i napełniamy ją chłodną wodą (ważne, aby nie była to woda z kranu, ponieważ jest twarda i mogą pojawić się zacieki na negatywie, co negatywnie wpływa na jakość zdjęć – plamki), dodajemy kilka kropli zmiękczacza – ja używałem Tetenal Mirasol.

Weź kliszę w ręce, chwytając ją za krawędzie, aby nie dotykać powierzchni klatek (to bardzo istotne! Palce są tłuste i mogą mieć zanieczyszczenia, których gołym okiem nie widać, ale które mogą pozostawić ślady na kliszy) i obejrzyj swoje zdjęcia. Dobrze, gdy negatyw nie ma silnych kontrastów, czyli jest tzw. miękko wywołany. Będzie wtedy łatwiejszy do obróbki pod powiększalnikiem. Teraz musisz go wysuszyć, najlepiej w przewiewnym pomieszczeniu o temperaturze pokojowej – unikaj światła słonecznego!

Wyschnięty film możesz pokroić na fragmenty, na przykład po 5 lub więcej klatek, ALE na razie wstrzymaj się z tym i sprawdź, jak będzie Ci się lepiej pracowało pod powiększalnikiem.

3. Najtrudniejsze przed Tobą 

Potrzebujesz: powiększalnika z obiektywem, trzech kuwety, szczypiec do papieru, papieru fotograficznego (na początek lepiej unikać typu 'multi-grade’), maskownicy (najlepiej uniwersalnej, aby móc naświetlać papier w różnych formatach), lampy ciemniowej, zegara ciemniowego, acetatu lub pergaminu na negatywy, a opcjonalnie suszarki do odbitek (można je suszyć, wieszając je na sznurkach za pomocą małych klipsów), gumowych rękawiczek do ochrony skóry przed chemią oraz szczelnego pudełka lub szuflady (od światła) na świeży, nie naświetlony papier. Uważaj, ponieważ papier może się naświetlać pod czerwonym światłem lampy ciemniowej!

Napisałem Ci, co jest potrzebne, a teraz musisz samodzielnie znaleźć ten sprzęt i go kupić. Poniżej ogólnie opiszę proces naświetlania odbitek. Zalecam zakupy w znanym serwisie aukcyjnym, gdzie możesz szybko kupić wszystko, nawet od jednego sprzedawcy.

Kolejne niezbędne chemikalia to: wywoływacz do papieru, przerywacz oraz utrwalacz. UWAGA! Niektóre odczynniki są uniwersalne i nadają się zarówno do papieru, jak i do negatywów, podczas gdy inne nie, dlatego warto na to zwrócić uwagę.

Do kuwet wlewasz chemikalia w następującej kolejności: wywoływacz, przerywacz, utrwalacz. Podłączasz powiększalnik do zegara w ciemni, a zegar do zasilania. Zegar służy do włączania i wyłączania światła w powiększalniku. Lampa ciemniowa musi być ustawiona tak, aby światło z niej nie padało bezpośrednio na papier fotograficzny, ponieważ bezpośrednie światło może prześwietlić papier. Odbitki na takim papierze będą blade lub nie pojawią się wcale. Wszystkie elementy w ciemni powinny być ułożone w sposób, który będzie dla Ciebie optymalny. Dobrze o tym pomyśl, aby praca była dla Ciebie łatwiejsza. Wykręć żarówkę z lampy w łazience – tę zwykłą, białą, aby nikt z domowników nie zepsuł Ci nagle całej pracy. Nie zrażaj się, jeśli coś nie wyjdzie. Fotografia uczy pokory i cierpliwości. To wspaniała pasja na całe życie.

Proces pracy w ciemni przebiega w następujący sposób: najpierw ustawiasz format na masce, na przykład 10×15 cm, na której umieszczasz papier fotograficzny. W powiększalniku znajduje się specjalne miejsce, gdzie wsuwa się wywołany negatyw. Włączasz powiększalnik, ściągasz dekielek z obiektywu i powinieneś zobaczyć zarys obrazu na masce. Ustaw ostrość na obiektywie, aby obraz był jak najostrzejszy. Przesłonę ustaw na pół wartości skali (aczkolwiek, jeśli masz informacje o specyfice danego obiektywu, postępuj zgodnie z nimi). Wszystko powinno być tak skonfigurowane, aby położenie papieru na masce skutkowało równomiernym naświetleniem zdjęcia. Następnie wyłącz powiększalnik. Najprawdopodobniej będziesz musiał doświadczalnie ustalić odpowiedni czas naświetlania papieru, przeprowadzając eksperyment. Nałóż arkusz papieru fotograficznego na maskę i zasłoń grubą kartą 90% powierzchni papieru, tak aby naświetlił się jedynie wąski pasek z brzegu. Ustaw zegar na przykład na 2 sekundy. Włącz zegar, naświetl zdjęcie przez 2 sekundy, a następnie przesuwaj kartę, odsłaniając stopniowo papier do 80% i ponownie naświetlaj przez 2 sekundy. Powtarzaj ten proces, aż całkowicie odsłonisz papier.

UWAGA: W trakcie naświetlania papieru warto wyłączyć lampę ciemniową.

Umieszczasz naświetlony papier w kuwety z wywoływaczem i czekasz przez czas wskazany w instrukcji. Następnie przerywasz naświetlanie, utwardzasz obraz i wychodzisz na światło dzienne, aby ocenić odbitkę. Spośród naświetlonych pasków wybierz ten, który wygląda najlepiej, a także zapamiętaj czas – sumę kolejnych naświetleń, które będziesz stosować do kolejnych zdjęć. Jeśli papier jest całkowicie czarny, zmniejsz czas naświetlania. Jeśli papier jest zbyt blady lub jasny, wydłuż czas naświetlania.

Podobne wpisy